Kawa i papierosy, emocje - nowe, bezimienne. Jeszcze.
Więcej satysfakcjonujących momentów. Chyba carpe diem weszło mi krew. Mniej przejmuję się wszystkim dookoła. Chłonę dziwne substancje od sacharozy po kofeinę. Niszczę siebie od środka jednocześnie restaurując ubytki w duszy. Destrukcyjny wpływ na istnienie ma raczej stan umysłu a niżeli anemia czy dym w płucach.
Kiedy będę umierać, chcę czuć się tak, jakbym właśnie zasypiała po dniu pełnym dobrej energii i szaleństwa.
Wrocław, zdjęcia, szkoła, opuszczone godziny, rozmowy przez telefon, dużo kawy, tulipany, dzień kobiet, śmiech, rzeźbienie czaszki, śmierć, ludzie, brokat, twarze, cukier, kawa, papierosy



