~~~~~~~~~~~~~~~~
Bez makijażu,
w piżamie
i w kapciach,
o piątej nad ranem,
gdy słońce się budzi.
Wyjść pragnę tylko,
wydostać się z tej niewoli.
Na chwilę, na moment.
Wyrwać się z kajdan kroplówki,
Oddychać,
karmić płuca świeżym tlenem.
Opalać skórę
tak bladą
przezroczystą,
tak bladą
fioletową.
Liliowe gałązki
zakryć opalenizną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~